Ogólna

Umowy frankowe. Informacja o ryzyku kursowym – czy faktycznie kluczowa?

Osoby, które dziś podnoszą sprawy kredytów frankowych, mówią przede wszystkim o ukrywaniu przed nimi informacji o ryzyku kursowym. Czy faktycznie, gdyby banki inaczej podchodziły do sprawy podczas pospisywania umów, mniej osób byłoby dziś pokrzywdzonych? Czy informacja o ryzyku kursowym naprawdę była kluczowa?

Jak się okazuje – tak. Frankowicze wyroki przyjmują z zadowoleniem. Okazuje się bowiem, że sądy często staja po ich stronie. Idąc do sądu można naprawdę wiele zyskać!  Aby skorzystać ze swojego prawa i złożyć pozew, nie trzeba wiele – naprawdę! Co trzeba zrobić? Przede wszystkim udać się na konsultację z prawnikiem. Najlepiej wybrać dobrego prawnika, dobra kancelarię prawną, mającą doświadczenie w prowadzeniu spraw przeciwko bankom. Takich kancelarii jest coraz więcej w każdym mieście, nie tylko w tych największych jak Warszawa, Kraków czy Wrocław. Następnie trzeba podjąć decyzję o co chcemy walczyć i na czym nam zależy najbardziej – co będzie dla nas najkorzystniejszym celem. W następnej kolejności trzeba zdecydować się, czy pozew składamy sami, czy z pomocą kancelarii adwokackiej, i czy ma to być pozew indywidulany, czy zbiorowy. Kolejny krok to zebranie wszystkich potrzebnych dokumentów. Proces ten wydaje się skomplikowany, ale wcale tak nie jest. Warto się o tym przekonać samemu. Ale do rzeczy, czy faktycznie informacja o ryzyku kursowym, która nie została podana przez większość banków, z którymi frankowicze zawierali umowy, była tak bardzo kluczowa, że daje podstawy do złożenia wniosku do sądu? Oczywiście, że tak!

Kryzys kursowy – niby oczywista sprawa

Każdy kto decyduje się na kredyt, powinien być przygotowany na każdą ewentualność i powinien sam sprawdzić wszystkie czekające na niego zagrożenia, nawet jeżeli bank tego nie robi. Jednakże, wcale nie zwalnia to banku z odpowiedzialności, a prawda jest, że banki ukrywały, a przynajmniej milczały na temat ryzyka kursowego związanego z frankiem szwajcarskim. A zagrożenie było, gdyż kryzys z waluta Szwajcarii pojawił się w latach 90-tych.

Kredyt we frankach był bardzo korzystny dla kredytobiorców i nie można ich winić o to, że wybrali dla siebie najlepsza z możliwych opcji. Można mieć jednak pretensje i zarzuty do banków, że nie informowały one o zagrożeniach, skupiając się jedynie na dobrych stronach kredytu – niska marża banku i korzystne stawki LIBOR. Dla przypomnienia, w roku 2008 oprocentowanie kredytów frankowych denominowanych wynosiło 4,6 procent, a kredytów w złotówkach – 8 procent.

Nie od początku banki informowały klientów o zagrożeniu. Stało się to dopiero wtedy, gdy wprowadzono Rekomendację S, która wymagała przedstawiania klientowi formularzy pokazujących skutki zmian kursu. Klienci nie byli również informowani o tym, że jest to kredyt długoterminowy i wahania kursu mogą doprowadzić do znacznego wzrostu zadłużenia.

Pomoc dla frankowiczów

Nie ma zatem żadnych powodów, aby sądzić, że pomoc dla frankowiczów nie jest uzasadniona. Pytanie tylko, od kogo ta pomoc powinna nadejść? Banki oczywiście nie chcą „iść na rękę” frankowiczom, bo same byłyby na tym stratne. Państwo nie chce ingerować, ponieważ inne grupy społeczne mogłyby poczuć się pokrzywdzone. Wprawdzie można mówić o próbach wprowadzania ustawy frankowej, jednak czy można ją tak nazywać – to sprawa dyskusyjna – w każdym razie frankowiczom raczej nie pomogła. Na pomoc frankowicze mogą liczyć od prawników, kancelarii prawnych wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom. Jest także wiele wyroków sądów, wyroków TSUE oraz Sądu Najwyższego, które są korzystne dla pokrzywdzonych frankowiczów, którzy szukają sprawiedliwości.

Oczywiście batalia w sądzie nie będzie łatwa i trzeba się na to przygotować. Jednak wiele osób, które podjęło już tą walkę zapewnia, że jest ona warta pewnego poświęcenia. Jeżeli do tej pory byłeś zrezygnowany i nie podejmowałeś żadnych działań, to być może nadszedł ten odpowiedni czas?